niedziela, 25 października 2015

Kurs instruktorski w Poznaniu

Zgodnie z obietnicą słów kilka na temat kursu instruktora turystyki rowerowej, w którym brałem udział w kończący się właśnie weekend. Organizatorem było Stowarzyszenie Travelling Inspiration. Jak wiecie w poprzedniego wpisu, kurs odbywał się w Poznaniu. 
Sobota (24 października - pierwszy dzień)
Pierwsze pytanie jakie sobie postawiłem ruszając w kierunku szkoły, w której odbywał się kurs to czy uda się sprawnie przejechać przez cały Poznań. Ruszyłem z Lubonia znanym mi już odcinkiem R9 wiodącym przez Dolną Wildę. Po dojechaniu do ul. Królowej Jadwigi jadę krótki odcinek i odbijam w aleje Niepodległości. Początkowo nie ma ścieżki rowerowej, ale po pewnym czasie się pojawia. Płynnie jadę alejami. Dalej skręcam z Armii Poznań. Potem odbijam w Mieszka I i prosto piękną trasą rowerową do miejsca docelowego. Refleksja jaka mi się nasunęła? Cóż Radomsko w porównaniu z Poznaniem jeśli chodzi o infrastrukturę rowerową to głębokie Średniowieczne, żeby nie powiedzieć okres wczesnopiastowski.
Sam pierwszy dzień kursu minął wręcz w ekspresowym tempie. Zajęcia niby czysto teoretyczne, ale prowadzone w bardzo ciekawej formie. Oprócz podstawowych zagadnień mieliśmy również zadania warsztatowe. Jedno dotyczyło cech instruktora turystki rowerowej, drugie zaś opracowania wycieczki rowerowej, ze wszystkimi niezbędnymi aspektami. 
Z powrotem śmigam w kierunku Lubonia z jedną z kursantek. 
Niedziela (25 października - drugi dzień)
Wyprawa rowerowa czyli to co najbardziej lubimy. Trasę układała w sobotę, jedna z grup warsztatowych. Niestety większość po terenie, no ale cóż było zrobić.
Ruszyliśmy spod szkoły w kierunku poligonu wojskowego w Biedrusku.


Jednym z ciekawszych miejsc jakie odwiedziliśmy było miejsce, w którym urodził się Wojciech Bogusławski. Dziś z tego miejsca niewiele zostało bo wszystko zostało przejęte na potrzeby wojska.


Przy jednym z cmentarzy spotykamy starszego pana, który opowiada nam kilka ciekawostek o tej nekropolii. Docieramy do pozostałości jednego z Kościołów. I tu ciekawostka. W miejscu tym kręcono jedną ze scen "Ogniem i mieczem". Którą spytacie pewnie? Otóż tą, w której uciekający przed Bohunem, Zagłoba z Heleną zatrzymują się na nocleg i tracą konie.


Dalej jedziemy do centrum Biedruska. Tam na chwilę zatrzymujemy się na terenie miejscowego zespołu pałacowo-parkowego. Ponieważ głównie ze względu na moja osobę przerwa trwa jedynie około 20 minut. Po posiłku śmigamy dalej. Odwiedzamy jeszcze dwa ciekawe miejsca, w tym to które miał odwiedzić sam Napoleon Bonaparte. Około 14:00 kończymy naszą wyprawę. W sumie przejechaliśmy niecałe 31 km.
Marcin, który prowadzi kurs podwozi mnie na dworzec. Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję. Na peronie dantejskie sceny. Udaje mi się wbić do pociągu, którym ruszam w kierunku Kutna. Tam mam dłuższą przerwę w oczekiwaniu na drugi pociąg, którym mam dotrzeć do Radomska. Śmigam w kierunku centrum. Oddaję hołd Marszałkowi Piłsudskiemu, robię drobne zakupy i z powrotem na dworzec. 


Okazuje się, że pociąg będzie miał delikatne opóźnienie. Ledwie 40 minut. W końcu przyjeżdża. Niestety nie ma wydzielonego miejsca dla Gwidona. Ale jakoś udało się dojechać do Radomska.
Na koniec dziękuję wszystkim za miłą atmosferę podczas całego kursu.

8 komentarzy:

  1. Cudowna wycieczka rowerowa, myślę,że można było na niej dużo zaobserwować. Podziwiać Polską jesień. Z chęcią wybrałabym się na taki kurs jednak brak mi kondycji jeśli chodzi o jazdę na rowerze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja relacja brzmi bardzo zachęcająco. Widać, że to lubisz...:-) Marzy mi się całołowakacyjna wyprawa po naszym kraju...pięknych miejsc jest wiele. Z całą pewnością, będe tu zagladać po inspiracje wycieczkowe :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy takie bycie instruktorem do czegoś upoważnia czy po prostu ułatwia organizowanie wycieczek? Z ciekawości pytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurs ułatwia organizowanie wycieczek rowerowych, zwłaszcza jeśli biorą w nim udział osoby niepełnoletnie. Ogólnie nawet dla mnie nieskromnie mówiąc wytrawnego turysty rowerowego kurs był bardzo pomocny :)

      Usuń
  4. Nno proszę - nawet nie wiedziałam, że takie kursy istnieją :) W każdym razie, gratulacje z tytułu ukończenia kursu :) I życzę Tobie, żeby Radomsko rozwinęło infrastrukturę rowerową :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A to ciekawe. Nigdy nie słyszałam o takim kursie. Bardzo fajna sprawa :)
    Wyruszyć rowerem w podróż po Mazurach. To jest me marzenie. Mam nadzieję, że się kiedyś spełni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurs, wiadomo zawsze się przyda :) W ubiegłym roku byłem na takim czterodniowym Tourze po Mazurach :) To są jedne z pierwszych wpisów jakie pojawiły się na blogu :)

      Usuń
  6. Pozostałości kościoła zrobiły na mnie wrażenie. Uwielbiam stare, zapomniane budowle. Z jednej strony szkoda, że niszczeją i nikt się nimi nie interesuje, a z drugiej strony, właśnie to, że są trawione czasem powoduje ich wyjątkowość.

    OdpowiedzUsuń