Coraz częściej zaczynam się łapać na tym, że powoli zaczyna brakować mi pomysłów na nowe wyprawy rowerowe. Przez ostatnie kilkanaście lat zjeździłem spory kawałek naszego kraju. Ale nie tylko. Wszak zdarzały mi się również wyprawy zagraniczne. Wspomnę choćby eksploracje Bornholmu czy w ostatnim roku Gotlandii. O wycieczkach do przygranicznych wycieczkach do Czech już nawet nie wspominam. Na 2026 rok również zaplanowałem sobie taką międzynarodową wyprawę.
Bałtyckie wybrzeże Litwy i Łotwy - to zdecydowanie numer jeden na mojej liście. Oczywiście nie wiem czy uda mi się tę wyprawę w ogóle doprowadzić do realizacji. Nie mniej jednak coraz poważniej myślę, aby wybrać się do wymienionych republik nadbałtyckich i zobaczyć jak tam wygląda choćby międzynarodowy szlak wzdłuż Bałtyku. W założeniu mam odwiedzenie Kłajpedy, przylądka Kolka czy położonej tuż obok Rygi Jurmali.
Wokół kujawsko-pomorskiego - ta wyprawa już kiedyś znalazła się na mojej liście. Po drodze kilka ciekawych miejsc, w których jeszcze nie byłem. Są jednak również i takie, które z przyjemnością odwiedzę po raz kolejny. Mowa tutaj choćby o obszarze Pałuk.
Lubuskie znane i nieznane - kto regularnie czyta mojego bloga ten wie, że jestem entuzjastą okolic Zielonej Góry. Stąd w planach na 2026 rok nie mogło również zabraknąć wizyty w tym województwie. W założeniu mam odwiedzenie miejsc, które są mi doskonale znane jak choćby Nowa Sól czy wspomniana Zielona Góra. Jest też Kożuchów, w którym kilka lat temu byłem. Nie brakuje jednak zupełnie nowych miejsc. A do tych zaliczyć trzeba miejscowość Sława oraz przede wszystkim przygraniczną Łęknicę. Jest ona położona na obszarze Parku Mużakowskiego. Rzecz jasna będę zwiedzał tylko polską część parku. Na niemiecką jeszcze nie czas.
Żuławy i Powiśle - to jedno z nowych miejsc na mojej liście. Generalnie w założeniu ma to być wycieczka wzdłuż byłego województwa elbląskiego. Nie zabraknie więc miejsc mi znanych jak choćby Żuław Wiślanych. Będą jednak i nowe. Wśród nich na pierwszy plan wybija się Kwidzyn ze swoim zamkiem.
Krynica Zdrój i Nowy Sącz - na mojej liście nie może zabraknąć Velo Dunajca. Tutaj się trochę waham czy po raz kolejny objeżdżać Jezioro Czorsztyńskie. Czy z Nowego Sącza od razu ruszyć w stronę VeloPopradu. Chciałbym zawitać ponownie nie tylko do samej Krynicy Zdrój czy cerkwi w Kwiatoniu a też odwiedzić Wysowę Zdrój. A jeśli się uda to ruszyć także zagranicę do Bardejowa, o którym kiedyś już myślałem.
Jarocin i Pleszew - nie ma co ukrywać, że Wielkopolska to chyba najrzadziej odwiedzany przeze mnie region naszego kraju. Stąd przymierzam się do odwiedzin Pleszewa i Jarocina. Będąc w Pleszewie pewnie zawitam do miejscowości Macew gdzie nagrywany jest serial Królowie Żyta.
Warka i Studzianki Pancerne - lata temu na mojej liście znalazły się te dwie miejscowości. Teraz na nią wracają. Pierwsza znana jest głównie z browaru. Druga zapamiętana przede wszystkim z serialu Czterej Pancerni i pies.
Sandomierz - dwa lata temu przymierzałem się do powtórnej wizyty w tym jakże pięknym mieście. Trochę jednak czasu brakło. Tym razem nieco inaczej planuję tę wyprawę. Znany przede wszystkim z serialu Ojciec Mateusz Sandomierz będę chciał odwiedzić, pospacerować uliczkami czy przejść się podziemną trasą. Pewnie podjadę też na drugi brzeg Wisły do Tarnobrzegu nad zbiornik wodny po dawnej kopalni siarki.
Ciechocinek i Brześć Kujawski - będzie pewnie około dziesięć lat jak byłem pierwszy raz w Ciechocinku. Zapamiętałem tę uzdrowiskową miejscowość głównie z uwagi na tragiczną infrastrukturę rowerową. Blisko dekada to chyba wystarczający czas aby coś się zmieniło na lepsze. Czy tak jest? To się okaże. Przy okazji zawitam również do Brześcia Kujawskiego, w którym zwyczajnie jeszcze mnie nie było.
Turawa - po wielu latach na listę wraca również Turawa. Być może nowy sezon okaże się wreszcie łaskawy dla tej miejscowości i uda mi się wybrać nad miejscowe jezioro.
To byłoby na tyle jeśli chodzi o moje plany. Znając życie nie wszystko uda się zrealizować. Pewnie pojawią się miejsca, które nie były ujęte w planach. Z dużą dozą pewności można zaś założyć, że wybiorę się na odkrywkę do Żłobnicy. Pewnie nie zabraknie Garnka, Kamyka i Złotego Potoku. W końcu to stałe punkty moich corocznych wycieczek rowerowych. Być może skorzystam z jakieś ciekawej oferty któregoś z klubów turystyki kolarskiej PTTK.
Komentarze
Prześlij komentarz