Plan na dziś nie był specjalnie wyszukany. Miał z zasadzie dwa zasadnicze cele. Pierwszym była latarnia morska Stilo. Drugim zaś skansen w Nadolu, który wczoraj był zamknięty.
Ruszyłem na trasę dość wcześnie z dwóch powodów. Było jeszcze dość chłodno a dwa ruch na drodze wojewódzkiej nie był jeszcze zbyt intensywny. W Lubkowie jeszcze zaopatrzyłem się w małe zakupy i ruszyłem w stronę miejscowości Dębki. Tam wskoczyłem na szlak rowerowy R 10, którym zamierzałem dojechać do Ostenika, gdzie mieści się latarnia Stilo. Byłem mentalnie nastawiony, że pierwsza część etapu będzie wiodła praktycznie cały czas leśnymi duktami. Na szczęście ludzi było jeszcze mało, nawierzchnia bez piachów więc wśród sosnowych lasów można było czerpać radość z jazdy. Rzecz jasna nie odmówiłem sobie podjechania do miejsca, gdzie Piaśnica wpada do Morza Bałtyckiego. Mogłem powspominać swój wczorajszy spływ kajakowy.
Ruszyłem na trasę dość wcześnie z dwóch powodów. Było jeszcze dość chłodno a dwa ruch na drodze wojewódzkiej nie był jeszcze zbyt intensywny. W Lubkowie jeszcze zaopatrzyłem się w małe zakupy i ruszyłem w stronę miejscowości Dębki. Tam wskoczyłem na szlak rowerowy R 10, którym zamierzałem dojechać do Ostenika, gdzie mieści się latarnia Stilo. Byłem mentalnie nastawiony, że pierwsza część etapu będzie wiodła praktycznie cały czas leśnymi duktami. Na szczęście ludzi było jeszcze mało, nawierzchnia bez piachów więc wśród sosnowych lasów można było czerpać radość z jazdy. Rzecz jasna nie odmówiłem sobie podjechania do miejsca, gdzie Piaśnica wpada do Morza Bałtyckiego. Mogłem powspominać swój wczorajszy spływ kajakowy.
Jadąc w stronę Białogóry próbowałem sobie przypomnieć czy tę trasę kiedyś już pokonywałem. Wyszło mi na to, że jeśli już to tylko w nieznacznym stopniu. Sama trasa choć szutrowa to w miarę dobrze oznaczona. Choć zdarzają się odcinki, gdzie tych oznaczeń brakuje. Przez to raz źle skręciłem, ale za to zwizytowałem teren gdzie trwają prace pod przyszłą elektrownię atomową. W samym Lubiatowie szlaki zaś się mieszają przez co zamiast na Osetnik to wyjechałem na plaży. Ale nie żałowałem. Bo miejsce bardzo ładne, o widokach nie wspominając.
Bardzo sprawnie dotarłem do Osetnika, który był pierwszym moim celem. Podejście pod latarnię morską do najłatwiejszych nie należy. Ale skoro kilka lat temu dałem radę robiąc szlak latarni to tym bardziej dziś bez obciążenia nie miałem prawa narzekać.
Z latarni morskiej mamy piękną panoramę na okolicę. W drodze powrotnej tą samą trasą dojechałem jedynie do Białogóry. Tam już drogą asfaltową dojechałem do wojewódzkiej. Na szczęście odcinek DW 213, który miałem do przejechania był krótki. W Wierzchucinie bowiem odbiłem już w stronę Jeziora Żarnowieckiego, które podobnie jak wczoraj zamierzałem sobie objechać. W Nadalu zatrzymuję się na postój a właściwie zwiedzanie niewielkiego skansenu.
Ma on bowiem zaledwie kilka chat, ale warto dać 10 złotych aby je zobaczyć. Końcówka etapu wiodła obok elektrowni wodnej. I dalej przejazd na drugą stronę jeziora. Na rogatkach Lubkowa podobnie jak wczoraj zatrzymuje się na zapiekankę. Po odpoczynku zaś ruszam do miejsca noclegowego zamykając etap 89 kilometrami.
Komentarze
Prześlij komentarz