Epilog do Nowej Soli

Trzy dni z czego dwa schodzą na krótkie odcinki to zdecydowanie za mało. Muszę kiedyś przygotować co najmniej tygodniową wyprawę do Zielonej Góry, która jak dla mnie jest rowerowym rajem. Tymczasem dziś rano nie pozostało mi nic innego jak tylko się spakować i ruszyć w stronę Nowej Soli. W końcu wypadało i dziś choć trochę kilometrów wykręcić.
Wiem, że za chwilę odezwą się malkontenci, którzy powiedzą i gdzie ta Zielona Góra ma niby tyle dróg rowerowych. Oczywiście nie wszędzie są i takowy kilkukilometrowy odcinek dziś musiałem pokonać, ale na siódmym kilometrze wskoczyłem na rowerową autostradę. O takich warunkach w Radomsku i generalnie całym województwie łódzkim to ja mogę jedynie nieśmiało marzyć. Wybudowana z pieniędzy z Polskiego Ładu droga do Nowej Soli to niemal autostrada. Wszystko okraszone zapachem sosnowego igliwia sprawia, że człowiek po prostu delektuje się jazdą.
Nie jechałem przesadnie szybko, ale w miarę sprawnie dotarłem do Nowej Soli. Miałem mniej więcej półtorej godziny do pociągu stąd decyzja mogła być tylko jedna. Trzeba odwiedzić Park Krasnala.


W jaki sposób krasnale pojawiły się w Nowej Soli. Tu niestety jesteście skazani na krótką lekcję historii. Trzeba bowiem cofnąć do transformacji ustrojowej. Wówczas w całej Polsce padały jak muchy kolejne zakłady pracy. Nie inaczej było w Nowej Soli. Upadek dwóch największych zakładów produkujących nici oraz maszyny do kopalń miedzy i węgla oznaczał dla mieszkańców Nowej Soli gigantyczne bezrobocie. To wówczas, często w przydomowych garażach zaczęły powstawał swego rodzaju manufaktury produkujące ogrodowe krasnale, sprzedawane gdzieś tam przy drodze Poznań - Świecko. Kiedyś wyczytałem, że w szczytowym momencie takich manufaktur mogło być około 400.
Dziś miasto ma strefy inwestycyjne, konkurencja z Chin też zrobiła swoje, toteż tych manufaktur jest mniej co nie znaczy, że w ogóle zniknęły. I cenne jest to, że władze miasta znalazły miejsce i powstał Park Krasnala. To oczywiście miejsce przede wszystkim dla dzieci ale przecież każdy z nas na w sobie coś z dziecka. Stąd zawsze kiedy jestem w w tamtych okolicach odwiedzam to miejsce. Można odpocząć, zjeść lody. Dla młodego pokolenia jest mnóstwo atrakcji. 
Po dłuższym odpoczynku we wspomnianym parku skierowałem się na dworzec kolejowy. A tam już w pociąg, we Wrocławiu drugi i do domu.

Komentarze