sobota, 12 sierpnia 2017

Duch Bieluch musi poczekać

Nie ma się co oszukiwać. Wyprawa na wschodnie rubieże Polski dała mi się mocno we znaki. Wszystko przez potworne upały. Gdyby nie one z pewnością byłoby zupełnie inaczej. Nie zmienia to faktu, że zwiedziłem wszystkie zakładane miejsca. Na deser chciałem sobie zostawić Chełmskie Podziemia Kredowe, gdzie rządzi Duch Bieluch.
W sobotni poranek przyszło mi opuścić sympatyczne Gospodarstwo Agroturystyczne Pod Świerkami w miejscowości Nadrybie Wieś. Ruszyłem przetartym wczoraj szlakiem w kierunku Cycowa. Już pierwsze kilometry pokazały, że łatwo to mi się nie będzie. Zaczęły wychodzić trudy dwóch ostatnich etapów, które odbywały się w iście afrykańskich warunkach. Po dotarciu do Cycowa skręciłem w prawo na Siedliszcze. Po drodze pojawiło się trochę górek co w połączeniu z rosnącą temperaturą mocno utrudniało jadę. Z mozołem dojechałem do Siedliszcz a następnie do Marynia. Tam musiałem przejechać kawałek drogą krajową 12. Na szczęście szybko z niej uciekłem na Rejowiec. Droga, którą się poruszałem była niezła, więc jechało się znośnie. Od Rejowca w kierunku Chełma znów kilka wyczerpujących podjazdów. Na szczęście nawierzchnia drogi bardzo dobra co pozwoliło jechać nieco szybciej. Po dotarciu do rogatek Chełma skręcam w prawo w ulicę Lubelską, gdzie znajdują się Podziemia Kredowe. Docieram tam około 10:20. Pani informuje mnie, że była grupa, która wchodziła o 10:00 i teraz muszę czekać do 11:00. Na to nie mogę sobie pozwolić. Zwiedzanie trwa bowiem godzinę i nie zdążyłbym na pociąg. Nie ukrywam byłem zły bo przecież wystarczyłoby aby pani odpisała mi na maila. Wyjechałbym pól godziny wcześniej i zwiedziłbym podziemia. Ja rozumiem, że podziemia są prywatne i właściciele mogą robić co im się podoba. Ale tutaj zwyczajnie zabrakło z ich strony dobrej woli. Przecież można było mnie wpuścić abym dołączył do grupy, która już zwiedzała. Nie ukrywam było mi bardzo przykro. Tak się nie traktuje turystów. Poszedłem się pożalić do Ośrodka Informacji Turystycznej, gdzie przywitała mnie bardzo sympatyczna pani Agata. Ponarzekałem trochę i zaopatrzony w mapkę miejscowości poszedłem trochę zwiedzić. Z ciekawszych miejsc warto zajrzeć do byłego Kolegium Pijarów a także pospacerować po Parku XXX-lecia. Ten jest kiepsko przygotowany na rowerzystów. Wszędzie schody.


Po krótkim rekonesansie ruszam na dworzec PKP, skąd wyruszam w drogę powrotną do domu. 

1 komentarz: