czwartek, 13 lipca 2017

Różnorodne smaki ziemi pałuckiej

Nawałnica jaka nad ranem przeszła w okolicach Żnina odstraszała od wychodzenia z domu. Nie mówiąc już o wyprawie rowerowej. Jednak program czwartkowej wyprawy miałem na tyle bogaty, że nie sposób było z niej rezygnować. W końcu bardzo silnie wiejący wiatr nie mógł mi przeszkodzić w realizacji planów.
Wyjątkowo późno ruszyłem w kierunku Wenecji. Tam czekała mnie pierwsza atrakcja na mojej trasie a mianowicie Muzeum Kolejki Wąskotorowej. Ostatni raz byłem tam kilkanaście lat temu. Miejsce to zmieniło się do poznania. Oprócz stałej ekspozycji powstał budynek główny Muzeum, w którym umieszczona jest m.in. poczekalnia. Nie ma co owijać w bawełnę. Każdy miłośnik kolei po prostu musi to miejsce odwiedzić. Dość powiedzieć, że jest to jeden z największych w Europie obiektów tego typu. Oprócz mnogości różnych parowozów czy wagoników mamy budkę dróżnika, torowiska. Całość psuje nieco kolejkowy plac zabaw dla dzieci. Rozumiem jednak, że najmłodsi tez muszą mieć w tym miejscu coś dla siebie.


Tuż obok znajdują się ruiny Zamku Diabła Weneckiego. Swą nazwę obiekt zawdzięcza Mikołajowi Nałęczowi, który jako sędzia kaliski słynął z surowych sądów. 
Po drodze do Biskupina mijam skład Żnińskiej Kolei Powiatowej jednej z największych atrakcji turystycznych Pałuk. 
Biskupin - chyba nie ma nikogo kto nie zetknąłby się z tym miejscem. Wszak to jedno z obowiązkowych miejsc, które odwiedza się podczas szkolnych wycieczek. W Biskupinie można przenieść się w czasy Starej Baśni Kraszewskiego. Ot stoi tam choćby Zagroda Wisza z ekranizacji tejże powieści. Jest Chata Pałucka, ukryta wśród drzew osada mezolityczna. Nie sposób przejść obojętnie obok Osady Łużyckiej, która zna na pewno każdy choćby z książek od historii. Z zadumy wyrywa mnie jedna ze zwiedzających, która tłumaczy dziecku, że kiedyś tak mieszkali jaskiniowcy. Boże broń nas od takich nauczycieli historii. 
Skansen w Biskupinie nie stoi w miejscu. Wciąż się rozwija. Świadczy o tym choćby Wioska Wczesnopiastowska, gdzie możemy naocznie przekonać się jak funkcjonowała wioska w tamtych odległych czasach. 
Z Biskupina ruszam do Gąsawy, gdzie robię krótki postój na żurek. W drodze do Rogowa mijam pomnik Leszka Białego zamordowanego w Marcinkowie Górnym przez Pomorzan. Odwiedzam również pałac w Grochowiskach Szlacheckich. 
Wjeżdżam do miejscowości Rogowo. Jadę w kierunku Parku Dinozaurów. Wioska się kończy a tu nic nie ma. Dojeżdżam do DK 5. W przydrożnym barze pytam o dinozaury. Okazuje się, że jestem już całkiem blisko. 
Zaurolandia to drugi w ciągu kilku dni park dinozaurów, który odwiedzam. Jakoś specjalnie na kolana mnie nie powalił, ale odwiedzić można. 


To w sumie byłoby na tyle atrakcji na dzień dzisiejszy. Czy aby na pewno? Nie. W drodze do Janowca Wielkopolskiego zahaczam o Rzym!


Dojeżdżam do Janowca Wielkopolskiego. Lokalnymi drogami o bardzo dobrej nawierzchni docieram do Żnina. Odwiedzam Basztę, w której mieści się Muzeum Ziemi Pałuckiej. Do tego miejsca przymierzałem się już od kilku dni. W końcu się udało. 


Robię jeszcze krótką rundkę po mieście i wracam na miejsce noclegowe. 

5 komentarzy:

  1. Byłem w ubiegłym roku. Jechałem z Włochami. Zamek zamkiem, ale wąskotorówka z Biskupina i sam Biskupin to była dla moich przyjaciół wielka atrakcja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam w tych regionach, czas nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie trzeba jechać za granicę by zwiedzić Rzym oraz Wenecję ! :) Pamiętam za dzieciaka udało mi się je zwiedzić. Mega atrakcja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie kojarzyłam tej Wenecji ☺️

    OdpowiedzUsuń
  5. Też odwiedziłam kiedyś tamtą okolicę. Muzeum kolejki wąskotorowej fajna atrakcja, niestety Biskupinem byłam nieco rozczarowana. Jakoś z fotografii wydawał się bardziej atrakcyjny niż w rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń