poniedziałek, 27 czerwca 2016

Borne Sulinowo czyli miasto którego nie było...

Początek wakacji to dobry czas na dalszą podróż rowerową. Na drogach nie ma jeszcze zbyt dużego tłoku, więc w miarę sprawnie można się poruszać.
Nie będę się pastwił nad polskim kolejami bo na to trzeba by poświęcić osobny wpis. Po kilkunastu godzinach podróży pociągami i lekkim błądzeniu po Szczecinku dotarłem do miejsca noclegowego. Zostawiłem rzeczy i ruszyłem na pierwszy etap Touru wokół Szczecinka. Pierwszy odcinek w kierunku Połczyna Zdroju nie był monotonny. Pagórkowaty teren sprawiał, że czasem można było się zmęczyć. Wszystko jednak rekompensowały wspaniałe widoki.
Sprawnie dotarłem do Połczyna Zdroju. Wróciły wspomnienia z dawnych lat. Nie przesadzę jeśli napiszę, że byłem tam jakieś ćwierć wieku temu. Senne miasteczko niewiele się zmieniło. Sanatorium Irena stoi na swoim miejscu. Nie ma za to Dąbrówki, która na przestrzeni lat zmieniła się w Martę. Wciąż swym urokiem zachwyca park zdrojowy.


Zbiera się na deszcz. Zaczyna kropić. To dobry czas na delikatny obiad. Mam trochę szczęścia, bo szybko przestało padać. Jadę na Czaplinek. Malownicze tereny sprawiają, że kilometry mijają dość leniwie. W końcu docieram do Starego Drawska. To tam znajdują się ruiny zamku Drahim. Obecnie są one w prywatnych rękach. Może to i dobrze. Przynajmniej coś z tych ruin jeszcze zostało i nie zostało rozebrane. Właściciela starają się aby obiekt nie popadł w całkowitą ruinę. 


Jeszcze tylko kilka kilometrów i przywita mnie Czaplinek. Po drodze zauważam szyld zachęcający do odwiedzenia grodziska Sławogrodu. Nie mogłem sobie odmówić wizyty w tym obiekcie. To był przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Przez moment można było się poczuć jak Biskupinie. 


Po niezłej lekcji historii ruszam dalej. W Łubowie skręt w prawo na Borne Sulinowo. Jedzie się dość ciężko ze względu na olbrzymie płyty "udające" asfalt, którymi wyłożona jest droga do Bornego Sulinowa. Po niespełna 10 km wśród lasów ukazuje się tabliczka z nazwą miejscowości. Czuje się trochę nieswojo. W końcu znalazłem się w miejscu, którego jeszcze nie tak dawno w ogóle nie było na oficjalnych mapach Polski. Po II Wojnie Światowej Borne Sulinowo zostało przejęte przez Związek Radziecki i tworzyło swego rodzaju "państwa w państwie". Oficjalnie władzom polskim zostało przekazane 5 czerwca 1993 roku. Do dziś na każdym niemal kroku widać piętno jakie na mieście odcisnęli przybysze ze Wschodu. Ato ścieżka dydaktyczna a to sypiące się domy, których od dawien dawna nikt nie zamieszkuje. 


Czas trochę nagli, więc trzeba ruszać do Szczecinka. Choć ma się ochotę zostać w Bornym Sulinowie nieco dłużej niż godzina czy dwie. Sprawnie docieram do Szczecinka. Przez przypadek natknąłem się na pomnik Marszałka Piłsudskiego. 


Po dotarciu na miejsce okazało się, że pokonałem dziś 123 km. 

3 komentarze:

  1. Wow imponujący wynik, gratuluje :) Jak zobaczyłam zdjęcia również miałam skojarzenie z Biskupinem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje rodzinne tereny :) Super i podziwiam wytrzymałość, ja pewnie nie dałabym rady tyle przejechać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna wycieczka, zwłaszcza Sławogród robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń