piątek, 20 maja 2016

Świętokrzyskie zamki w Sobkowie i Mokrsku Górnym

Piękny widok na ruiny zamku skutecznie zniechęcał mnie do opuszczenia Chęcin. Koniec, końcu trzeba było jednak ruszać w podróż to domu. Oczywiście nie omieszkałem objechać zamkowych ruin. W końcu dotarłem do DK 7. Wjazd tam to czyste szaleństwo. Niestety inaczej do Tokarni dojechać się nie da. Na szczęście Skansen Wsi Kieleckiej jest w miarę blisko. Z powodu małej ilości czasu ustalam jedynie szczegóły zwiedzania skansenu i dalej jadę DK 7. Dobrze, że pobocze duże więc jakoś się jedzie. Szukam skrętu w lewo na Sobków. I się doczekałem. Ale nie obyło się bez niespodzianki. Roboty drogowe nad S7. Trwało to trochę aż się przebiłem. Po niewielkim odcinku dotarłem do Sobkowa. Sympatyczna pani pozwala mi wejść na teren miejscowego zamku rycerskiego. Bardzo piękne miejsce. 


Ruszam w dalszą drogę. W centrum Sobkowa pytam dwóch starszych jegomości jak dojechać do ruin zamku w Mokrsku Górnym. Cenne wskazówki sprawiają, że docieram tam bez większych problemów. Szkoda, że na teren zamkowych ruin nie da się wejść. 


Kieruję się w stronę Morawicy. Teren bardzo fajny, pagórkowaty. W Łukowej trochę źle pojechałem, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jadę wzdłuż Czarnej Nidy. Docieram do Morawicy. Dopytuję o miejscowy Zalew. Sympatyczny obiekt. 


Krótki postój i można wracać. Decyduję, że pojadę przez Małogoszcz. Wchodzę jeszcze do Informacji Turystycznej w Morawicy. Ucinam sobie krótki panel z pracownikiem IT, od którego otrzymuję całą gamę folderów informacyjnych. Droga na Morawicę ruchliwa. Zaletę ma jednak taką, że wiedzie przez Chęciny. Znów popatrzę na ruiny zamku. W miejscowości Bocheniec przejeżdżam most na Wiernej Rzece. Żałuję, że się tam dłużej nie zatrzymałem bo koryto rzeki warte byłoby zrobienia kilku zdjęć. W Małogoszczy robię przystanek na jedzenie. Zastanawiam się czy na Krasocin jechać przez Ludynię czy wybrać inną drogę. Wybór pada na trasę wiodąca przez miejscowość Bukowa. Dlaczego akurat taki wariant wybrałem? Blisko 20 lat temu miejscowa Bucovia rywalizowała w rozgrywkach Pucharu Polski z aktualnym Mistrzem Polski Legią Warszawa. Nie mogłem sobie odmówić przyjemności odwiedzenia obiektu Bucovii. Mam szczęście. Na obiekcie jest gospodarz, z którym ucinam sobie panel dyskusyjny. Mój rozmówca doskonale pamięta tamten mecz. Zresztą nie ma się czemu dziwić. To było najważniejsze wydarzenie w historii futbolu w Bukowej. Jest chwila na pamiątkowe zdjęcie. 


Pojawia się trener. Wspominamy historię piłkę w Bukowej. Kiedyś była tam silna drużyna w III lidze. Klub miał wówczas możnego sponsora. Miejscowy zakład wapienniczy łożył na zespół. Po przejęciu przez Belgów finansowanie odcięto. Klub upadł, ale dzięki zaangażowaniu miejscowej społeczności klub ponownie pojawił się na piłkarskiej mapie Polski. Obecnie gra w świętokrzyskiej klasie A. 
Docieram do Krasocina. Na drodze do Włoszczowy, na dwóch odcinkach jadę dobrymi ścieżkami rowerowymi. Od Włoszczowy sprawnie dojeżdżam do Radomska. W sumie pokonałem dziś o 2 km więcej niż wczoraj czyli 158. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz