Szukamy wiosny na Górze Chełmo

Oj trzeba było mi takiej wyprawy. Sobotni, nieco mglisty poranek a do tego mocno wiejący wiatr nie zachęcał do rowerowych wojaży. Ale taka aura nie jest w stanie pokrzyżować szyków wytrwałym miłośnikom jednośladów. Wczoraj umówiłem się pod magistratem z Dominikiem, który towarzyszył mi w wyprawie na Górę Chełmo. 
Kilka minut po 8:00 ruszamy spod Urzędu Miasta w kierunku Strzałkowa. Tuż za miastem skręcamy w lewo kierując się na Babczów. Droga nie pierwszej jakości, więc jedzie się średnio. Do tego nie sprzyja nam wiatr. Za Dmeninem pojawiają się niewielkie podjazdy. W miarę sprawnie docieramy do Babczowa. Zerkam na mapę jak mamy jechać bo warianty są co najmniej dwa. Jedziemy prosto na Karczów. Droga z asfaltowej zmienia się w szutrówkę. Trochę piachu, błota i wody. Po drodze mijamy panów zmagających się z naprawą swojego pojazdu. Pytamy czy dobrze jedziemy. Okazuje się, że tak. 


Docieramy do Karczowa. Stamtąd mamy już blisko do Góry Chełmo. Teren staje się coraz bardziej mniej przyjazny, ale nic to. Docieramy w pobliże kamieniołomów mieszczących się w podnóża Góry Chełmo. Na niewielkim odcinku musimy przenieść rowery. Chełmska Góra nie przestaje mnie zadziwiać. Kilka fotek i ruszamy dalej. 


Kończy się szutrówka. Skręcamy z lewo do miejscowości Chełmo. Po lewej stronie mijamy blaszak pełniący rolę sklepu, pod którym mimo wczesnej pory miejscowy element rozprawia z pewnością o bardzo ważnych sprawach. Kilkaset metrów dalej zatrzymujemy się przy bardziej cywilizowanym spożywczaku. Robimy krótką pauzę. Pogoda chyba postanowiła nas nagrodzić bo zza chmur wygląda słoneczko. Ruszamy w kierunku Granic. mamy z górki więc nasze jednoślady mkną z prędkością powyżej 47 km/h. W Granicach skręcamy w DK 42, skąd mamy nieco ponad 20 km do domu. Pogoda nam sprzyja. 
To była wyjątkowo udana wyprawa. Jutro też trzeba gdzieś pojechać...

Komentarze