sobota, 7 listopada 2015

Tropem misji Freston

Jutro minie dokładnie rok od odsłonięcia tablicy poświęconej spotkaniu Anglików z misji Freston z Komendantem Głównym Armii Krajowej gen. Leopoldem Okulickim. Miało ono miejsce 3 stycznia 1945 roku w leśniczówce Zacisze na terenie obecnej gminy Wielgomłyny. O samej misji wojskowej "Freston" kilka lat temu popełniłem niewielki tekst, który można przeczytać tutaj: http://radomsko.naszemiasto.pl/artykul/alianci-na-naszej-ziemi-czyli-opowiesc-o-misji-freston,1321817,art,t,id,tm.html  
Mglisty, ale ciepły poranek idealnie nadawał się do dłuższej przejażdżki jakie mnie dziś czekała. Pojechałem najpierw na Ojrzeń. Tam spotkała mnie miła niespodzianka. Drogowcy kładą tam nową nawierzchnie. Wreszcie nie trzeba będzie jeździć po wertepach. dalej kieruje się na Kotfin. Na końcu miejscowości wjeżdżam na polną drogę. Leśnymi dutkami dojeżdżam do miejscowości Jasień. Asfaltową drogą kieruję się na Przyborów i Kobiele Wielkie. W tej ostatniej skręcam na Żytno. Dojechałem do miejscowości Karsy. I tu dylemat już tu skręcać w prawo czy dopiero w następną? Na szczęście pojawił się na swoim jednośladzie jeden z autochtonów. Pytam czy na Katarzynów, gdzie jest pomnik upamiętniający misję Freston mam już skręcać czy dopiero za kawałek. Jegomość od razu wyjaśnia, że w następną w prawo. I dodaje, że to koło... I tu podał mi konkretne imię i nazwisko, które rzecz jasna nic mi nie mówiło. Dziękuję i jadę dalej. Skręcam w prawo, gdzie wita mnie tabliczka Katarzynów. Jeszcze chwila i jestem na miejscu. Co zostałem? Obraz nędzy i rozpaczy. Przykro, że nikt nie dba o takie miejsca. Pomnik z pewnością nie był odnawiany od chwili zrobienia. Podobnie płyta, a do tego jeszcze zniszczony płotek wokół miejsca co by nie mówić związanego z naszą historią. 


Na mocno płycie przy pomniku można przeczytać: "Żołnierz AK kapr. NEWADA zginoł w walce z Niemcami w roku 1945 osłaniając Misję Freston".  Od razu zaznaczę, że w wyrazie zginął nie popełniłem błędu. Zachowałem jedynie oryginalną pisownię. Cóż nawet na pomnikach zdarzają się błędy. A i przy napisie Freston można mieć wątpliwości czy aby nie jest tam napisane Preston. Ciekawostką jest fakt, że z boku pomnika umieszczona jest druga tablica. Poświęcono ją kapralowi Zdzisławowi Karnickiemu żołnierzowi AK KWP, który zginął 19 kwietnia 1946 roku w walce z UB.
Rozglądam się za jakimiś wskazówkami jak z tego miejsca dojechać do wspomnianego wcześniej miejsca upamiętniającego spotkanie misji Freston z gen. Okulickim. Jest to jednak ładnych parę kilometrów dalej. Próżno szukać, więc wskazówek. Mam jedynie ogólną mapę województwa. Nie ma sensu więc błądzić. Trochę jestem zły, ale z drugiej strony. Będzie okazja aby zorganizować tam osobną wyprawę.
Dojeżdżam ponownie do Jasienia. Kieruję się na Brzezinki i Cadów. W Cadówku zaczyna padać. Ostatnie kilkanaście kilometrów jadę więc w deszczu. Ale jeszcze tylko Podświerk, Ojrzeń i jestem w Radomsku. Na mecie okazuje się, że przejechałem 57 km. Niezły wynik jak na listopad. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz