środa, 11 listopada 2015

Listopadowa wspinaczka na Górę Kamieńsk

Pogoda się nad nami zlitowała. Można było, więc spokojnie jechać na rajd organizowany przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Radomsku. 
Nasz cel był jeden - Góra Kamieńsk. Barwny korowód ruszył w kierunku w Dobryszyc. Dalej jechaliśmy przez Zalesiczki, Słostowice i Pytowice. Później śmigaliśmy do miejscowości Piaski. Tam czekał nas podjazd pod Górę Kamieńsk. Na krótkim odcinku są aż cztery mocne podjazdy. Są one mocno selektywne. Tylko pięć osób podjechało bez zsiadania z roweru. Na szczycie czekały nas piękne widoki. 


Skoro był podjazd, musi być i zjazd. Po ostatnich deszczach teren na Górze Kamieńsk zrobił się mocno błotnisty. Na krótkim odcinku prowadzimy nasze jednoślady. Docieramy do stacji "górnej" na Górze Kamieńsk. I znów naszym oczom ukazują się piękne widoki.  


Zjeżdżając docieramy do połowy podjazdu, który pokonywaliśmy. Jedziemy w czwórkę, reszta osób jedzie krótszą drogą. Śmigamy do Kaliska a następnie do miejscowości Ozga. Docieramy do stacji "dolnej" Góry Kamieńsk. Wszystko jednak zamknięte na cztery spusty. Pozostaje nam jedynie zrobienie pamiątkowej fotki. O atrakcjach Góry Kamieńsk można przeczytać tutaj: http://gorakamiensk.info/


Przejeżdżając przez popularną "Gierkówkę" docieramy do Kamieńska. Śmigamy na Pytowice, Słostowice i tą samą trasą co wcześniej docieramy do Radomska. 
Trasa: Radomsko-Dobryszyc-Słostowice-Pytowice-Piaski-Góra Kamieńsk-Kalisko-Ozga-Kamieńsk-Słostowice-Dobryszyce-Radomsko o długości 76 km pokonana:)

11 komentarzy:

  1. o matko! podziwiam! taka trasa! szkoda, że po wypadku jazda na rowerze nie jest dla mnie... :( tym bardziej zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz, jak bym chciała mieć taką kondycję, jak Ty! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) To tylko kwestia treningu. Ten wjazd na Górę Kamieńsk nawet mnie dał się co nieco we znaki. Osobiście podziwiam panów starszych ode mnie o 20,30 czy nawet 40 lat, którzy dają radę. Pełen szacunek dla nich!
      Mocne cztery podjazdy na krótkim dystansie robią swoje. Ale widoki na Górze piękne :)

      Usuń
    2. Gra warta świeczki. I ta satysfakcja! :)

      Usuń
  3. Wow, jak dla mnie sporo tych kilometrów, podziwiam. Choć z drugiej strony przy takich widokach na pewno nie odczuwa się ile kilometrów się już przejechało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widoki piękne. Czy jednak warto dla nich .... ;) Po stoku widoku stoku wnoszę, że było ostrp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wjeżdżaliśmy od drugiej strony. Faktycznie było ciężko. Na krótkim odcinku, cztery mocne podjazdy. Nikt się nie odwracał bo za plecami dymiące kominy Elektrowni Bełchatów. Ale po wjeździe piękne widoki: jeziorko i stok. Warto było :) Na przyszły rok planuję dwa rajdy w góry. To będzie dla mnie dobry poligon treningowy :)

      Usuń
  5. Ja z tej góry to raczej mogę zjechać - na nartach :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam! Też uwielbiam jeździć rowerem, ale kiedy przychodzi jesień odpuszczam. Silny wiatr i chłodne powietrze mnie powstrzymują. To niezły wyczyn, a i pewnie łatwo nie było :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam! Bloga chętnie będę obserwować, sama lubię wycieczki rowerowe, oczywiście nie robię tak długich tras, bo mój rekord jednego dnia wynosił 92 km, ale od czegoś trzeba zacząć :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń