piątek, 7 sierpnia 2015

W Pacanowie Kozy kują...

Rowerowe wspomnienia - odcinek (21)
24 lipca 2015
Każdy z Nas bez względu na wiek ma w sobie coś z dziecka. Drugiego dnia mojej wyprawy do Sandomierza wyruszyłem w sentymentalną podróż, aby odwiedzić miejsca, z którymi mimo wszystko mam miłe wspomnienia...
Ruszyłem rano kierując się na Ujazd, w którym znajdują się ruiny zamku Krzyżtopór. Przebijanie się przez Sandomierz drogami krajowym 79 i 77 to karkołomne zadanie. Jak tylko nadarza się okazja skręcam w lewo na Obrazów. Teren mocno pagórkowaty, ale to dopiero początek... Dojeżdżam do Klimontowa, z którego ruszam na Iwaniska. W miarę szybko docieram do Krzyżtoporu. To miejsce nie przestaje mnie zadziwiać. Trochę się zmieniło od mojej ostatniej wizyty w tym miejscu. Porobione barierki. Do tego kilka bardzo ładnie wytyczonych tras dla zwiedzających.


O historii zamku Krzyżtopór można poczytać tutaj: http://www.krzyztopor.org.pl/zamek/index.php?lang=pl. Z Ujazdu ruszam na Iwaniska a potem na Staszów. Po drodze już nie pomnę miejscowości mocny podjazd. Ciężko się jedzie. Aż tu nagle słyszę za plecami: "Dajesz, co tak wolno". Odwracam się. Po drugiej stronie przy bocznej drodze stoi z rowerem jeden małolat i krzyczy do mnie. Oj nie powiem podniósł mi ciśnienie. W Staszowie pozytywnie zaskakuje mnie miejscowe Centrum Sportu. My takiego w naszym powiecie to chyba nigdy się nie doczekamy. Ze Staszowa już niedaleko do kolejnego punktu mojej wyprawy czy Kurozwęk. Docieram tam około południa. To dobry czas na postój. 


Trudno opisać wszystkie atrakcje jakie czekają na odwiedzających. Warto zajrzeć na stronę: http://www.kurozweki.com/. Zatrzymuje się przy pałacowej restauracji. Niestety kuchnia podaje strawę dopiero od 13:00. Przesympatyczna kelnerka mówi jednak, że zobaczy czy da się coś w kuchni załatwić. Po kilku minutach wraca i mówi, że mogę zamawiać. Poleca dania z bizona. Ceny jednak są kosmiczne więc wybieram coś innego. Przy okazji okazuje się, że zakupując bilet wstępu na teren pałacu mam "złotówkę" upustu przy zamówieniu. Jak to mówią, niby dużo, niby mało. Oczekując na danie przeglądam kartę dań, w której znajduje się krótka historia pałacu i miejscowej stadniny. Ku mojemu zaskoczeniu wyczytałem, że z Kurozwęk pochodziła Kasztanka - ulubiona klacz Marszałka Józefa Piłsudskiego. W międzyczasie potwierdzam mój przyjazd do Pacanowa. 
Po odpoczynku ruszam dalej w kierunku Pacanowa. Po drodze stwierdzam, że nie ma sensu jechać do samej Stopnicy. Robię krótki postój w miejscowości Niziny. A następnie w Strzelcach stosuję skrót przez Oleśnicę kierując się do Pacanowa. Jak nie trudno się domyślić moim celem było Europejskie Centrum Bajki. Bilet wstępu drogi. Ale nie były to zmarnowane pieniądze. 


Polecam stronę: http://www.stolica-bajek.pl/. Podczas wyprawy przez bajkowy świat dowiaduje się skąd wzięło się powiedzenie: "W Pacanowie Kozy Kują". Oczywiście obowiązkowa fotka z Koziołkiem Matołkiem. Z Pacanowa wracam do Oleśnicy i stamtąd kieruje się do Połańca bo jazda ruchliwą DK 79 zwyczajnie mi się nie uśmiecha. Po dotarciu do głównej drogi w Połańcu zastanawiam się, w którą stronę trzeba jechać na nowy most przy elektrowni Łęg. W sukurs przychodzi mi jeden z miejscowych rowerzystów. W centrum Połańca znajduje się ładny rynek.


Przy przeprawie przez most miłe zaskoczenie. Ktoś pomyślał o rowerzystach i mamy tam ścieżkę rowerową, która oczywiście zaczyna się jak to w Polsce nagle. Trzeba było więc przenieść Gwidona przez barierki. Za mostem napotykam biegacza, który podpowiada jak jechać na Jaślany. Po przeprawie przez most na Wiśle znalazłem się na terenie województwa Podkarpackiego. W Gawłuszowicach krótki postój na uzupełnienie płynów. I dalej w drogę przez Padew Narodową, Baranów Sandomierski do Tarnobrzegu. W dzielnicy Machów w okolicach Zalewu zwanego obecnie Jeziorem Tarnobrzeskim na ścieżkę rowerową. Zmieniło się to miejsce i to bardzo przez te kilka lat. Na terenie dawnej kopalni siarki piękny zbiornik wodny, wszędzie porobione mini plaże. 


Podchodzę do grupki biesiadników i proszę o pamiątkową fotkę. Oczywiście zainteresował ich mój strój. Pytają skąd i dokąd jadę. Żartują sobie, że Tour de France już się kończy...
Sam Tarnobrzeg bardzo pozytywnie zaskakuje. Przez całe miasto ciągnące się przez około 20 km mamy ścieżkę rowerową doprowadzoną do granicy z Sandomierzem. Robi się ciemno, ale jeszcze tylko kawałeczek i jestem na miejscu noclegowym.
Trasa Sandomierz-Sandomierz przez Klimontów-Krzyżtopór-Staszów-Kurozwęki-Pacanów-Połaniec-Baranów Sandomierski-Tarnobrzeg o długości 188 km zaliczona!

8 komentarzy:

  1. Szkoda, że lato się już kończy. Nie jestem wielką fanką roweru, ale zdarzyło mi się kilka razy w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Krzyżtopór robi ogormne wrażenie, a mnie nieodmienne się kojarzy z moim slubem, bo w podróż poślubną wybraliśmy właśnie w tamte okolice i zwiedzaliśmy zarówno Krzyżtopór jak i Kurozwęki. Byliście w labiryncie kukurydzy i na farmie bizonów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku akurat nie byłem u bizonów. Ale kilka lat temu jak jeździłem w tamte rejony do dziewczyny to i owszem :)

      Usuń
  3. Widziałam kiedyś ujęcia z jakiejś sesji ślubnej w Krzyżtopór i miejsce robi wrażenie. Koziołek Matołek bardzo sympatyczny ale wyszły mu dwie uśmiechnięte mordy. Ja jestem fanką roweru i pewnego czasu objechałam wiele miejsc w zachodniopomorskiem. Polska jest piękna i na dwóch kółkach można spenetrowac jej każdy szczegół. Teraz w Hiszpanii to jest mój główny środek komunikacji. I upał i zimno (tak też jest) nie powstrzyma. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachodniopomorskie poza niewielkim skrawkiem jest dla mnie terenem jeszcze nie odkrytym. Oczywiście jeśli chodzi o rower. Chodzi mi po głowie taki projekt, który część osób na pewno już przerobiła. Mianowicie szlakiem naszych latarni morskich się wybrać. I Trzęsacz - to miejsce bardzo chciałbym zobaczyć :)

      Usuń
  4. Nie cierpię roweru, ale kocham zamki, szczególnie za ich fotogeniczność, stąd chętnie odwiedziłabym Krzyżtopór ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miejsce naprawdę robi wrażenie :) aż zazdroszczę tych podróży :)

    OdpowiedzUsuń