Tour po ziemi kaszubskiej

Rowerowe wspomnienia - odcinek (18)
7 lipca 2015
To była walka z wiatrem, słońcem, wreszcie z samym sobą! Ale było warto! Jest wiktoria, jest zwycięstwo! Ponad 303 km jednego dnia! Ciężko to będzie pobić...
Zaatakowałem bladym świtem niczym III Rzesza Polskę w 1939 roku. Pierwsze kilometry przy silnym wietrze przy nierozgrzanych mięśniach wyglądały ciężko. Ale z każdym kilometrem było lepiej. Około 30 km pierwszy przystanek zjazd do lasu w okolicy Wielkiej Piaśnicy. Kilkaset metrów po piaszczystej drodze. Kierunkowskaz w lewo prowadzi do grobu nr 4 osób pomordowanych przez Niemców w latach 1939-1940. Po dotarciu na miejsce chwila refleksji. 



Wracam do głównej, piaszczystej drogi i jadę dalej w las. Za chwilę po lewej stronie wstrząsający widok. Masowe groby pomordowanych. W sumie jest ich bodaj 26! Dłuższą chwilę nie mogę dojść do siebie. W końcu wracam do głównej drogi wiodącej do Wejherowa. Docieram bez problemów. Miasto bardzo dobrze oznakowane. Przy miejscowej straży pożarnej robię fotkę i ruszam dalej. 





Tuż przed wyjazdem z miasta skręt w prawo na obiekt leśny miejscowego :"Gryfa". Za dużo mam w planach aby go zwizytować. Dalej śmigam w kierunku Kartuz. Na 57 km na leśnym parkingu krótki postój na jedzenie. W Sopieszynie zaczyna się podwójne nazewnictwo (polskie i kaszubskie). Dojeżdżam do Kartuz. Oznakowania dobre więc bez problemów ruszam do kolejnego punktu mojej wyprawy. Jadę i jadę. Końca nie widać. 114 km - docieram do Nowej Karczmy.W miejscowym Markecie Groszek uzupełniam jedzenie i picie. Skwar coraz większy więc zapasy szybko się kończą. Tu podziękowania dla pana z ochrony, który miał baczenie na Gwidonka.Ruszam dalej. Docieram do miejscowości Będomin. Skręt w prawo do Muzeum Hymnu Narodowego. Dworek niestety w remoncie i nie można wejść do środka. Pozostałe sale wystawowe czynne. 




Podziękowanie dla sympatycznej pani, która zrobiła mi fotkę przy studni. 

Więcej informacji o Muzeum Hymnu Narodowego: http://mng.gda.pl/muzeum-hymnu-narodowego-w-bedominie/
Południe już a tu gdzie tam jeszcze do miejscowości Wdzydze Kiszewskie. Śmigam dość szybko i na 148 km wreszcie jest Kaszubski Park Etnograficzny. Miejsce niesamowite, mające swój urok. 



Za liczbę przejechanych kilometrów dostałem od pań w kasie rabat na bilet wstępu. Niby nic, a miły gest. Drewniane wiatraki, zagrody, dworki, szkoła, karczmy. Mnie w szczególności do gustu przypadły pewnie ze względu na nazwę chałupy gburskie Emotikon wink Podczas wędrówki, chyba wiedziony instynktem oraz zadanie wyznaczonym przez Mateusz Bitnerowski postanowiłem dotrzeć do obiektu nr 22 Emotikon smile To Warsztat Kołodziejski z Mirachowa. Miał się tam odbywać pokaz kręcenia powrozów. Mój "nos" mnie nie zawiódł. "Opiekunem" warsztatu okazał się jegomość, który zdawał się być tam przez przypadek. Jego bordowa twarz i ubiór to niemal modelowy przykład "miejscowego elementu". Mimo wszystko pan zrobił mi fajne zdjęcie. Niestety jego znajomość topografii terenu obiektu nie stała na zbyt wysokim poziomie. Zapytałem o pewien obiekt. Niestety jegomość wskazał mi kierunek, tyle że odwrotny. Może prowokacja to była? Nie wiem. 

Więcej o Skansenie w Wdzydzach Kiszewskich: http://www.muzeum-wdzydze.gda.pl/
Dalej ruszyłem do Kościerzyny wokół, której kluczyłem od dłuższego czasu Emotikon smile Mój cel to Skansen Parowozownia. Droga wśród lasów, które nieco neutralizowały upał. W Kościerzynie pięknie utkana sieć ścieżek rowerowych. My w Radomsko to pewnie za sto lat się takiej nie doczekamy. Na jednym z przejść zagaduje jedną z pań jadących jednośladem czy do Muzeum Kolejnictwa to dobrze jadę. Pani okazała się bardzo miła. Stwierdziła, że jedzie w takim kierunku więc wskaże mi drogę. "Parowozownia" bardzo fajna. Sympatyczny pan kolejarz w kasie spytał czy chcę bilet tylko do nich czy na wszystkie trzy muzea w Kościerzynie. Mówię, że z braku czasu to tylko to Muzeum. Dostają w gratisie mapkę. 




Informacje na temat Parowozowni w Kościerzynie można znaleźć tutaj: http://muzeumkolejnictwa.com.pl/muzeum/

Zwiedzanie i dalej w drogę. Tym razem do Sikorzyna gdzie znajduje się dwór Wybickich. W Skorzewie krótki postój na uzupełnienie jedzenia. Po jakimś czasie docieram do miejscowości Gołubie gdzie są dwie drogi do Sikorzyna. Pierwsza z nich niestety nie oznakowana, przez co tracę jak się za chwilę miało okazać kilka bezcennych minut. Pytam jedną, drugą osobę. Nikt nie potrafi powiedzieć. W końcu ktoś za mną krzyczy: "gdzie chcesz pan jechać"? Odwracam się i mnie zamurowało. Środkiem jezdni szedł półnagi przedstawiciel "miejscowego elementu" z brodą niczym u Dziadka Mroza, wyraźnie zmęczony upałem. Jednak pierwsze wrażenie zatarła fenomenalna wręcz znajomość terenu. Niczym GPS: tu wzdłuż torów, koło cmentarza, prosto aż się skończy droga asfaltowa. Dalej prosto i na krzyżówce w lewo. O 17:02 byłem na miejscu. Dworek Wybickich czynny do 17:00. Jest telefon. Myślę sobie zadzwonię. Może ktoś jeszcze jest. Odebrała jakaś młoda dziewczyna. Pytam czy mogę wejść. A ona mi na to, że jest już po 17 i dworek jest już zamknięty i mnie nie wpuści. Mówię, że wejdę tylko na chwilę, że przejechałem rowerem 188 km aby to zobaczyć. Żadna argumentacja nie trafiała do tej aroganckiej pani, która wreszcie niespodziewanie się rozłączyła. Cóż kultura na "najwyższym" poziomie. 

Jadę więc na Szymbark. 195 km. Miejscowe Centrum Edukacji i Promocji Regionu robi wrażenie. Wymienię tylko najdłuższą deskę czy dom do góry nogami. 




Warto odwiedzić. Szczegółowe informacje można znaleźć tutaj: http://www.cepr.pl/
Ruszam do ostatniego punkty do zwiedzenia. Wieży widokowej na Szczycie Wieżyca. 199 km na liczniku. Wchodzę na wieżę widokową. Widoki niesamowite. Przy zjeździe na dwusetnym km niespodzianka. 




Obalone drzewo. Radzimy sobie z tym problemem i śmigamy w drogę powrotną. Robi się późnawo. Mimo liczby przejechanych kilometrów nogi dobrze podają. W okolicach Wejherowa padł stary rekord z tego roku. 255 km pobite. Przy wyjeździe z Wejherowa piekielny podjazd. Marcinie - to co my mamy u siebie to nic w porównaniu w tym co ja wczoraj pokonywałem. Za Wejherowem ubieram kamizelkę odblaskową i odblask na rękę od magistratu. Docieram do Krokowej. Jeszcze tylko kilka podjazdów. W Starzyńskim Dworze zjazd na znaną mi już ścieżkę rowerową. Wyjazd na drogę w Łebczu. W okolicach Strzelna pęka 300 km. Docieram do Mieroszyna do mojej bazy noclegowej http://www.niebieskielato.pl/. Zmęczony ale szczęśliwy. Trudno będzie powtórzyć ten wyczyn. 
Z kronikarskiego obowiązku:
Całkowity czas podróży: 19 godzin
Czysty czas przejazdu: 14 godz. 58 minut. 
Przejechany dystans: 303 km 320 m
Średnia prędkość: 19,7 km/h

Komentarze

  1. Super blog. Bardzo dobrze czyta się wszystkie teksty. Zazdroszczę kondycji i życzę wielu niezapomnianych podróży Gwidonem :-) Pozdrawiam. Wojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu byłoby to nie do uwierzenia :)

      Usuń
  2. Wow! Podziwiam samozaparcie i kondycję :) Kawał drogi przejechałeś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuje tylko tego Sikorzyna, ale cóż...

      Usuń
  3. ładna trasa. Mnie wpis zainteresował też z innego względu. Parę dni temu wróciłem znad morza. Gdybym przeczytał wpis wcześniej, mógłbym odwiedzić parowozownię. A tak zostaje zapisać w pamięci. Ponowna podróż nad morze z drugiego końca kraju szybko nie wchodzi w rachubę.

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja cię :) szacun kolego, szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podsumowanie wycieczki godne mistrza - wow :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak Ty to wszystko zmieściłeś w ciągu jednego dnia?! Podczas gdy przeciętny kolarz przystanki wykorzystywałby na odpoczynek, Ty jeszcze zdążyłeś pozwiedzać :) Gratuluję przejechanego dystansu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można powiedzieć, że podczas zwiedzania odpoczywałem :) Nie powiem bo końcówka była ciężka. Nie tylko ze względu na ciemności ;)

      Usuń
  7. Wspaniała kondycja - zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Kellys Carter z 2013 roku. Bardziej szczegółowe informacje w dziale "Mój jednoślad" :)

      Usuń
  9. Wow, imponujące!! Podziwiam wytrwałość i kondycję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kaszubski Park Etnograficzny oraz Szymbark wciąż są na mojej liście :). Tak samo jak i skansen kolejowy, ale ten już widziałam <3. Piękna wycieczka ;).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz