piątek, 7 sierpnia 2015

Morderczy powrót z Sandomierza

Rowerowe wspomnienia - odcinek (22)
25 lipca 2015

Powrót do Radomska oczywiście z samego rana. Obrałem nieco inną trasę niż w drodze do Sandomierza. Pojechałem więc ścieżką rowerową przez Tarnobrzeg. W Nagajowie skręcam na DK 9. Przebitka przez Wisłę i potem ile sił do Łoniowa. Na rondzie skręt w DK 79. Zdecydowanie bezpieczniej. Dojeżdżam do miejscowości Osiek. Krótki postój i śmigam na Staszów. Z minuty na minutę rośnie temperatura. Za Staszowem upał robi się nie do zniesienia. Na domiar złego jadę w otwartej przestrzeni. Żadnego lasu, wokół jedynie sady owocowe. Na 65 km dopada mnie niesamowity kryzys. Jakoś dociągam do Szydłowa. 73 km. Przy rynku robię zakupy w miejscowych delikatesach. Dłuższy odpoczynek na posiłek. Wiadomo, że upał nie zelżeje. Trzeba jechać dalej. Nie trwało to zbyt długo. 80 km - miejscowość Jarząbki. Upał i podjazdy mnie wykończyły. Mus się zatrzymać. Nie ma wyjścia. Siadam przy miejscowym sklepie. Chyba z litr płynów wypijam. Trochę lepiej. Ruszam do Chmielnika. Tam robię dłuższą odpoczynek na posiłek. W miejscowym rynku trwają rozgrywki szachowe. Niektórzy "mocno zmęczeni" upałem i spożywanymi trunkami. Z Chmielnika ruszam na Jędrzejów. Kilkanaście kilometrów przed wjazdem do miasta robię jeszcze postój na leśnym parkingu. Uzupełnienie płynów, posiłek. Kryzys mija bezpowrotnie. Im bliżej Jędrzejowa tym bardziej się chmurzy. Nie ma się co oszukiwać będzie burza. Wjeżdżam do miasta drogowskazy na Zawiercie kierują mnie na obwodnicę. Kiedy do niej docieram niemiła niespodzianka. Obwodnica zamknięta dla rowerzystów. Oczywiście w mieście żadnej informacji na ten temat. Bo niby po co. Niech się męczą rowerzyści. Kluczę trochę, kręcąc niepotrzebne kilometry. Wreszcie docieram na właściwą drogę. Zrywa się jednak bardzo mocny wiatr. Burza. Cóż przymusowa przerwa. Po około godzinie nieco ustaje. Ruszam więc dalej. Jeszcze postój w sklepie po zaopatrzenie. Jadę na Nagłowice. Zrobił się przyjemny chłód. Aż miło się jedzie. Na rondzie odbijam na Włoszczowę. Na wiadukcie przy Dworcu Północnym w nagrodę widzę przejeżdżające Pendolino. Droga do Maluszyna marna. W końcu wjeżdżam na teren powiatu radomszczańskiego. W Polichnie krótki postój aby w nagrodę kupić "klasycznego Krzysia". W Żytnie zakładam kamizelkę bo zaczyna się ściemniać. Ale już bliziutko. Jeszcze tylko Ciężkowice, Gidle, Pławno i Radomsko.   
Momentami to było czyste szaleństwo...
Trasa: Sandomierz-Tarnobrzeg-Łoniów-Osiek-Staszów-Szydłów-Chmielnik-Jędrzejów-Nagłowice-Włoszczowa-Żytno-Radomsko o długości 225 km zaliczona.

1 komentarz: