środa, 5 sierpnia 2015

Mała pętla czyli mrągowska Kołomyja

Rowerowe wspomnienia - odcinek (8)
26 lipca 2014
Drugi etap Tour de Mazury. Trasa Wydminy-Orzysz-Mikołajki-Mrągowo-Ryn-Giżycko-Wydminy liczyła łącznie 159 km.

Od samego rana wszystko wskazywało, że to nie będzie tak udany dzień jak wczoraj. Ruszyłem z Wydmin w kierunku Orzysza. Już na pierwszych kilometrach w Rantach zamiast skręcić w prawo na Staświny i zaraz potem w lewo na Rostki, Talki i Konopki pojechałem prosto. Trudno jutro pojadę tamtędy. Pojechałem więc na Zelki i potem na Pańską Wodę. Tam skończył się asfalt i do Czarnego kawałek szutrem. Taka odmiana w formie MTB Emotikon smile Wyjeżdżam tuż przed samym Orzyszem. Przy wjazdówce podobnie jak w Olecku, Gołdapi, Węgorzewie piękna ścieżka rowerowa. W samym Orzyszu od razu odbicie w prawo na Mrągowo. W Olszewie na 50 km krótki postój w miejscowym spożywczaku. Próbuje miejscowej lemoniady. Pojawia się dwóch starszych autochtonów, którzy od razu wyczuli "obcego". Nic się jednak nie odzywają więc spokojnie mogę zająć się konsumpcją. Jadę dalej. Przejeżdżam przez malownicze Mikołajki i śmigam w kierunku miejsca docelowego tj. Mrągowa. Dojeżdżam bez przeszkód. Od wczoraj trwa tam Piknik Country więc ludzi sporo. Kupuje sobie mapę miasta. Trochę odpoczywam, trochę poznaje topografię centrum. Po jakimś czasie no cóż pora dalej w drogę. Jadę zgodnie z oznaczeniami do wyjazdówki. Kiedy dojeżdżam do wyjazdówki pierwsza niemiła niespodzianka. Na obwodnicę rowerom wstęp wzbroniony. Ścieżki do jednośladów też brak. Bo niby po co chce się jeździć rowerem to trzeba śmigać w te i we wte. Wracam do centrum. Wyjmuje mapę i układam trasę jak tu wyjechać na Giżycko. Kluczę trochę po mieście wreszcie dojeżdżam do ścieżki rowerowej. To skręcam w nią. Niestety zamiast zbliżać się do Giżycka to się oddalam. Przejeżdżam obok amfiteatru kawałek dalej i las. Spotykam dwóch młodych ludzi, którzy mówią, że muszę zawrócić. To z powrotem. Nie powiem ciśnienie miałem bez kitu "10". Docieram jakoś do Giżyckiej. Panowie policjanci, którzy napominają "drogowych szaleńców" podpowiadają, że dobrze jadę. Uda mi się wyjechać. No cóż taka refleksja. Jeśli Węgorzewo nazwałem wczoraj "miastem chaosu" to o Mrągowie można powiedzieć "jeden wielki...". Oki zagalopowałem się. Tak czy owak, drodzy rowerzyści jeśli jedziecie w stronę Mrągowa to parafrazując słowa klasyka "nie jedzcie tam, zawróćcie z tej drogi". Ocena Mrągowa musi być miażdżąca. Nie ma wyjścia. Otwieramy "czarną listę" i wpisujemy wielkimi literami MRĄGOWO. Omijać jak się tylko da. Zaraz, zaraz jutrzejszy etap też tamtędy prowadzi Emotikon frown O nie. Zaraz znajdę jakiś jedynie mi znany skrót. Może i nadłożę trochę drogi ale do Mrągowa nie wyjeżdżam! Jadę sobie dalej. W kierunku Rynu trafiam na mordercze podjazdy, ale daje radę. Im bliżej jestem Giżycka tym bardziej się martwię czy czeka mnie powtórka z Mrągowa. Nic z tych rzeczy. Już kilka kilometrów przed miastem piękna ścieżka rowerowa i to do tego z opisami gdzie i jak jechać, ile km jest do danego miejsca. Wniosek? Mrągowo pod tym względem jest w "czarnej ...". Jadę ścieżką rowerową a tu mija mnie motocykl! Oj tam młodzież kiedy ona nabierze rozumu. Docieram do centrum. Pytam jak na jechać na Suwałki. Odpowiedź "trzeba jechać przez całe miasto". Hm? Czy aby na pewno? Za mostem w prawo ścieżka rowerowa w kierunku dworca. Odbijam i za 500 metrów jestem na PKP. Stamtąd to już wiem jak jechać Emotikon smile O dziwo przy skręcie na Suwałki w przeciwieństwie do czwartku zero problemów. Już w Giżycku "na koło" wsiadł mi jeden mody człowiek. Jechał za mną kilkanaście km i nie dał żadnej zmiany. Młody człowieku tak się nie robi. Dojeżdżam do Wydmin. Licznik wskazuje 159 km z czego co najmniej 7 km to niepotrzebne kluczenie w Mrągowie.

4 komentarze:

  1. Takie przymusowe zawracanie i błądzenie uczy nas pokory, że nie wszystko musi być pod naszą kontrolą tak jak tego chcemy. Czasem wystarczy dać czemuś wolność, zamiast się spinać. Miałeś dodatkowy trening fizyczny i test na orientacje w terenie ;) Pozdrawiam i życzę dużo przyjemności z jeżdżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Twój zapał i możliwości :) Ja dostaje zadyszki i mam stan przedzawałowy przy 20km na rowerze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, jak ja zazdroszczę jazdy na rowerze :) Mimo morza przeciwności. Po ciąży wrócę na kółka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Jestem pełna podziwu... Trzymam kciuki za kolejne eskapady :)

    OdpowiedzUsuń