czwartek, 6 sierpnia 2015

Garnkowskich wypadków ciąg dalszy...

Rowerowe wspomnienia - odcinek (17)
29 czerwca 2015
Mówią, że tradycja rzecz święta.
Można powiedzieć, że dziś był "Garnkowskich wypadków" ciąg dalszy. Równo rok temu miałem poważny wypadek w miejscowości Garnek. Popołudniu ruszyłem więc na trening, aby upamiętnić tamto wydarzenie Emotikon smile Początkowo mieliśmy jechać większą grupą, ale koniec końców pojechałem sam.
Nie spodziewałem się, że i dziś nie obejdzie się bez przygód Emotikon smile Pierwsze kilometry mijały spokojnie, w dobrym tempie. W Gidlach minąłem grupę młodych miłośników jednośladów. Nagle w miejscowości Ciężkowice na początku 22 km trach! Defekt tylnego koła Emotikon frown Na szczęście jako doświadczony rowerzysta jestem przygotowany na takie ewentualności. Wyjąłem więc zestaw "Inspektora Gadżeta", szybkie zdjęcie koła, wymiana dętki, założenie koła i dalej w drogę "ogniem piekielnym". W Garnku tradycyjny postój przy spożywczaku obok miejscowej remizy. Używając terminologii kolarskiej były tam dwa grupetta Emotikon smile Moja osoba wzbudziła zainteresowanie dwóch "miejscowych elementów". Młodszy był już wyraźnie zmęczony trudami poniedziałku i powoli tracił kontakt z rzeczywistością. Drugi w sile wieku i doświadczenia dopełniał właśnie nie pierwsze pewnie tego dnia dwieście gram Cytrynówki, które przepijał dwiema butelczynami "złocistego trunku". Autochtoni od razu wyczuli "obcego". Podeszli i zaczęli wypytywać stąd i dokąd jadę. Odpowiedziałem grzecznie na wszelkie pytania. Okazało się, że nie ja pierwszy miałem wypadek w Garnku. Młodszy z "miejscowych" też się tam poturbował tracąc część wyposażenia roweru niezbędną do kręcenia Emotikon smile Kiedy z drugiej grupki doszły mnie krzyki jednego mocno podchmielonego jegomościa, który wobec wybranki swego serca używał gróźb karalnych, w tym pozbawienia życia, stwierdziłem, że czas najwyższy jechać dalej. Kilometr dalej, pamiątkowe zdjęcia w miejscu ubiegłorocznego wypadku i do domu. 


W sumie przejechałem blisko 73 km w czasie 3 godziny 1 minuta. Średnia prędkość 24,1 km/h. Dobry trening przed czekającą mnie nadmorską eskapadą.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz