Nocna burza jaka przeszła nad Nowym Dworem Gdańskim tylko pozornie ochłodziła powietrze. Ja po dwóch dniach mocnego kręcenia w niesamowitym upale plan miałem bez komplikacji. Ot dojechać do Elbląga. Ruszyłem najprostszą z możliwych dróg czyli na Marzęcino. Ku mojej radości wzdłuż tej dość ruchliwej drogi częściowo już powstała piękna droga rowerowa. Kolejne odcinki są w trakcie realizacji. I to się chwali. Może by tak powiat radomszczański wziął przykład i przy okazji remontów dróg zamiast beznadziejnym kruszywem wysypywał drogi, zrobiłby pasy dla rowerów. Ot na takie marzenia mi się zebrało. Kiedy dotarłem do Marzęcina nie jadę od razu na Elbląg tylko jadę niejako w odwrotną stronę. Kieruję się w stronę miejscowości Osłonka. Gdzieś po drodze w łąkach o czym stali czytelnicy wiedzą jest najniżej położony punkt w naszym kraju. Droga dojazdowa do tego miejsca jest fatalna. A i łąka, na której jest ów punkt po nocnej ulewie mocno podmokła. Nie mniej jednak starałem się podjechać jak najbliżej się dało.
Przy okazji spotkałem turystów z Bielska Białej, którzy też specjalnie przyjechali aby zobaczyć to miejsce. Po sesji fotograficznej można było zawrócić do Marzęcina i stamtąd pomknąć już w stronę Elbląga. Trzeba przyznać, że wjazd do tego byłego miasta wojewódzkiego nie sprawia żadnych problemów. Pomyślano bowiem o pasach dla rowerów i z wyjątkiem jednej ulicy o drogach rowerowych. Zresztą sieć dróg rowerowych w Elblągu jest mocno rozwinięta. Stąd bez problemu można się rowerem poruszać po tym mieście. Ja najpierw kieruję się na zwiedzanie muzeum. Później ruszam w stronę Starego Miasta. Odwiedzam informację turystyczną gdzie chwilę rozmawiam z sympatycznymi panami. Dzielę się wrażeniami z mojej eskapady po dawnym województwie elbląskim. Obszar bardzo zróżnicowany. W końcu było trochę Warmii, Powiśla i Żuław.
Zatrzymuję się oczywiście przy Bramie Targowej obok, której jest legendarny Piekarczyk. To on miał uratować miasto od Krzyżaków podczas jednej z ostatnich wojen Polski z tym niemieckim zakonem.
Miejsce jest na tyle popularne, że każdy chce mieć tam zdjęcie i ciężko zrobić zdjęcie bez aktorów drugiego planu. Na szczęście z pomocą przychodzi i deszcz, który sprawia, że w minutę wszyscy uciekli. Do pociągu miałem niecałą godzinę zatrzymałem się więc na pierogi. Ich przygotowywanie trwało strasznie długo. Stąd ostatecznie poprosiłem o ich spakowanie na wynos. Zaopatrzony w obiad rucham na dworzec, na którym zamykam pętlę po dawnym województwie elbląskim. Akurat podstawiają pociąg. Jadę nim do Tczewa gdzie mam przesiadkę na Radomsko. Po drodze mamy stację Szymankowo gdzie polscy kolejarze skierowali na boczny tor niemiecki pociąg, który miała zająć most na Wiśle w Tczewie. Za ten czyn przyszło im zapłacić najwyższą cenę. Tak sobie myślę, że może kiedyś nadarzy się okazja aby odwiedzić to miejsce.
Komentarze
Prześlij komentarz