Wielkimi krokami zbliża się połowa lipca. To już najwyższa pora aby zajrzeć do listy moich rowerowych pomysłów na bieżący rok. Wybór specjalnie trudny nie był. Trzeba ruszyć w stronę województwa lubuskiego. Wielokrotnie wspominałem, że było to bodaj ostatnie województwo do którego zawitałem rowerkiem. Od tego czasu regularnie jeżdżę do Zielonej Góry. Ta jak wiadomo ma rewelacyjną infrastrukturę rowerową. A to daje duże możliwości organizacji wycieczek rowerowych. Rzecz jasna do Zielonej Góry trzeba się dostać pociągiem. Najkorzystniejsze rozwiązanie to kurs do Wrocławia i stamtąd do Zielonej Góry. Ja dziś wyjątkowo wysiadłem w Nowej Soli. Tak aby zrobić krótką przejażdżkę a jakże piękną drogą rowerową do Zielonej Góry. Zanim ruszyłem w drogę będąc jeszcze w Nowej Soli odwiedziłem największą atrakcję tejże miejscowości czy Park Krasnala.
Po drodze zatrzymałem się jeszcze w punkcie informacji turystycznej gdzie dowiedziałem się, że okoliczne szlaki rowerowe jak nie były oznaczone, tak w dalszym ciągu próżno szukać oznaczeń. Dziwna polityka jak dla mnie. Podobnie jak dziwnie mnie fakt dlaczego Żagań dalej nie jest zainteresowany pociągnięciem drogi rowerowej, która aktualnie kończy się w polach w Stypułowie. Najwyraźniej za dużo wymagam. Z Nowej Soli znanym mi już szlakiem ruszam na Otyń i stamtąd na Domaradz. Cały czas z niewielkimi przerwami korzystam z pięknej drogi rowerowej. Jadę sobie wśród lasów, które witają mnie zapachem sosnowego igliwia. Nim się obejrzałem już byłem z dzielnicy Zatonie. Dziś postanowiłem nie jechać prosto do centrum tylko przejechać przez dwie dzielnice czyli Drzonków i Raculę. Z tej ostatniej kieruję się w stronę stadionu żużlowego, gdzie jeździ miejscowy Falubaz. Zatrzymuję się na chwilę na obiekcie. Mam trochę szczęścia bo akurat przyjechał zawodzący w tym sezonie Leon Madsen. Ze stadionu mam niewielki kawałek do miejsca noclegowego. Zostawiam rower i ruszam pochodzić trochę po starówce.
Komentarze
Prześlij komentarz