Czeskimi pagórkami do Chałupek

Trasa jaką sobie na dziś wyznaczyłem nie miała szczególnie wielu kilometrów. Nie znaczy to, że było łatwo. Niespiesznie opuszczałem gościnne Krzanowice. Po drodze zawitałem jeszcze do Urzędu Miasta po odcisk pieczątki turystycznej. A potem skierowałem się w stronę granicy państwa. Wymyśliłem sobie bowiem, że do Chałupek pojadę czeską stroną. Oczywiście pomny doświadczeń z wczoraj wiedziałem, że lekko nie będzie. I nie myliłem się. Już na starcie lekki podjazd. Potem po przekroczeniu granicy w Chuchelnej też ich nie brakowało. Najtrudniejszy trafił się na zupełnie niepozornej bocznej drodze wiodącej do miejscowości Zavada. Nie ma co ukrywać. Było co podjeżdżać. Za wspomnianą Zavadą ruszyłem w stronę Vresiny. I tam znów trafił się mocny podjazd. W samej Vresinie zatrzymałem się na nieco większe zakupy. Następnie skierowałem się w stronę Hatu i dalej do Silherovic. Zmodyfikowałem nieco wczorajsze odcinki i te które pokonywałem dziś było o wiele lepsze, głównie z uwagi na w miarę dobrą nawierzchnię. W Silherovicach przekraczam granicę i melduję się w Chałupkach. Mam mniej więcej półtorej godziny do odjazdu pociągu. Jest więc czas aby pojechać jeszcze do Starego Bohumina. 


W miejscu dawnego przejścia granicznego nic się nie dzieje. Można spokojnie przejechać na drogą stronę rzeki Odry i już jesteśmy w Starym Bohuminie. Nie mogłem sobie odmówić małej pauzy na kofolę. Po nieco dłuższym postoju można było wracać na polską stronę by dalej już pociągami dojechać do domu. 

Komentarze