Rozczarowany kujawskimi uzdrowiskami

Błękitne niebo w niedzielny poranek zmotywowało mnie to ruszenia w teren. Można było sięgnąć do listy moich rowerowych pomysłów i wyłonił się naturalny faworyt. Oczywiście skorzystałem na pewnym odcinku z kolei, które sprawnie dowiozły mnie do Włocławka. Stamtąd już ruszyłem w drogę. Dość sprawnie wyjechałem z Włocławka kierując się w stronę położonego nieopodal uzdrowiska Wieniec Zdrój. Prowadzi do niego droga rowerowa, dzięki czemu człowiek nie musi martwić się o pędzące samochody. Samo uzdrowisko mocno rozczarowało. Park zdrojowy to w sumie bardziej skwer. Do tego malutka tężnia. Nie było więc sensu zatrzymywać się na dłużej. Trzeba było jechać w stronę kolejnego punktu, który zamierzałem odwiedzić. A mowa o Brześciu Kujawskim. Na niedużym odcinku przyszło mi jechać po drodze wojewódzkiej. Na szczęście z powodu remontu jest ona zamknięta. Ale przecież Gwidon może wszędzie. Nie ukrywam, że z zaciekawieniem obserwowałem pas piachu po prawej stronie. Ewidentnie to ślad pod drogę rowerową. Moje przypuszczenia potwierdziły się w samym Brześciu Kujawskim. W informacji turystycznej dowiedziałem się, że zamek to oni mają w sumie już tylko z nazwy. Poza tym budynek został wykupiony przed jednego z operatorów telefonii komórkowych. Krótko mówiąc trochę bez sensu było tu przejeżdżać. Nie mniej jednak objechałem obiekt dookoła po czym ruszyłem w dalszą drogę. Co tu ukrywać. Dużo czasu mi się zeszło a w sumie nic nie zwiedziłem. Na dodatek wjechałem w jakiś labirynt lokalnych dróg. Na szczęście jadąc cały czas prosto powoli zbliżałem się do kolejnego punktu. Było już jednak pewne, że za dużo zwiedzania to nie będzie. Jadąc raz lepszą, raz fatalną nawierzchnią dotarłem do położonej nad Wisłą Nieszawy. Patrząc na czas oraz dystans jaki miałem do pokonania wiedziałem, że na żadne zwiedzania choćby powierzchowne po prostu nie ma czasu. Na szczęście z Nieszawy do Ciechocinka miałem cały czas drogę rowerową. To pozwoliło mi dość sprawnie dojechać do drugiego już dziś uzdrowiska. A w nim mnóstwo ludzi. Informacja turystyczna profilaktycznie zamknięta. W końcu w niedzielę przyjeżdża tu najwięcej osób. Jeszcze będą o coś pytać, więc najlepiej zamknąć na cztery spusty. Generalnie Ciechocinek po raz kolejny mocno mnie rozczarował. Nie mniej jednak do słynnych tężni, które są Pomnikiem Historii Polski sobie podjechałem. 


Mogłem sobie pozwolić jedynie na małą rundę gdyż czas wskazywał, że trzeba już ruszać w stronę Aleksandrowa Kujawskiego. Nie ma co ukrywać. Zaczął się swego rodzaju wyścig z czasem czy zdążę dojechać na dworzec kolejowy. Na szczęście przy wyjeździe z Ciechocinka w porównaniu z moją ostatnią wizytą poprawiła się infrastruktura rowerowa. A to ułatwiło mi jazdę. Trzeba było jednak podkręcić tempo. Na rogatkach Aleksandrowa Kujawskiego od razu skręcam w prawo i śmigam w stronę dworca. Co ważne na pociąg udało mi się zdążyć z dziesięciominutowym zapasem. 

Komentarze