Rowerowy sezon 2026 oficjalnie otwarty

Ponad sto dni przyszło mi czekać na pierwszą dłuższą wycieczkę. Kończąc sezon 2025 w okolicach Święta Niepodległości nie spodziewałem się, że przyjdzie mi czekać aż do końca lutego aby znów ruszyć gdzieś w teren. Optymistyczne prognozy pogody jasno wskazywały, że wreszcie będzie można rozpocząć oficjalnie sezon rowerowy w tym roku. Wiadomo jak to na starcie sezonu fajerwerków nie należało się spodziewać. Idąc utartym ostatnimi czasu planem ruszyłem w stronę odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Do punkty widokowego w Kleszczowie nie ma już sensu jeździć. Ale ten położony w niedalekiej Żłobnicy spokojnie można jeszcze odwiedzać. 
Trasa rzecz jasna wybitnie skomplikowana nie była. W miarę sprawny dojazd do Kleszczowa a potem kierunek Żłobnica. Trzeba przyznać, że wiatr był dziś w miarę łaskawy. A to o tej porze roku nie zawsze jest takie oczywiste. Ładna pogoda sprawiła, że nie tylko ja rozpocząłem sezon. Po drodze co jakiś czas widać było motocyklistów, którzy ruszyli rozbujać swoje maszyny. Przy samym punkcie widokowym w Żłobnicy zebrało się sporo grono osób. Tych podróżujących samochodami, wspomnianymi motocyklami czy tak jak ja rowerami. Z dwójką motocyklistów, których z tego miejsca pozdrawiam ucięliśmy sobie dłuższą rozmowę m.in. o planach podróżniczych na bieżący rok. 


Po rozmowie i wspólnej sesji zdjęciowej można było jechać w drogę powrotną. Tym razem nie jechałem przez centrum Kleszczowa, tylko wybrałem wariant przez Łuszczanowice. Oczywiście do granic gminy Kleszczów wszystko po drogach rowerowych. A potem już drogami asfaltowymi do Radomska gdzie licznik wykazał 50 kilometrów. Jak na pierwszą wycieczkę w tym roku to wynik jak najbardziej przyzwoity. 

Komentarze