Plan na dziś miałem bardzo prosty. Rano z Jamielnika, gdzie nocowałem ruszyłem w stronę Stoczka Łukowskiego. W sumie pokonywałem tę trasę drugi raz tyle, że w odwrotnym kierunku. Po rundzie przez Stoczek Łukowski boczną drogą skierowałem się w stronę miejscowości Latowicz. Wyjechałem dość wcześnie toteż nie spieszyłem się zbytnio. spokojnym tempem dojechałem sobie do miejscowości Oleksianka. Tam musiałem wjechać na drogę wojewódzką. Na szczęście odcinek do przejechania nią nie był zbyt długi. Tuż przed Latowiczem w Rozstankach zauważam pierwszy obiekt, który dziś zamierzałem zobaczyć a mianowicie dom wójta, senatora a finalnie nawet prezydenta Kozioła. Najpierw odbijam jednak w lewo aby sprawdzić czy aby na pewno na położonym nieopodal boisku swoje mecze rozgrywa Olimpia Latowicz. Okazało się, że tak. Do początku spotkania było sporo czasu, więc podjeżdżam na stację benzynową na małe zakupy, po czym wracam na obiekt piłkarski. Mogło się wydawać, że faworytem meczu będą zawodnicy Tygrysa II Huta Mińska. Tymczasem boiskowe wydarzenia pokazały zupełnie coś innego. Goście niby próbowali, ale Olimpia była do bólu skuteczna i do przerwy pewnie prowadziła 3:0. Po zmianie stron goście wyraźnie stracili ochotę do gry co bezlitośnie wykorzystywali miejscowi wbijając dwa kolejne gole. Swoją drogą tych bramek mogło być znacznie więcej ale graczy Tygrysa trzykrotnie w czasie meczu ratowała poprzeczka. Goście przebudzili się dopiero w ostatnich minutach. Ale było już za późno i mecz skończył się ostatecznie wynikiem 5:2.
Po meczu ruszam w kierunku centrum Latowicza. A tam drogowskaz na Jeruzal. W sumie nie zakładałem, że tam pojadę. Ale droga w stronę Cegłowa podobna do tej, którą zamierzałem jechać więc po chwili namysłu ruszam na Jeruzal. Po drodze mijam Urząd Gminy, który w serialu Ranczo był Urzędem Gminy Wilkowyje. Po kilku kilometrach jestem w serialowych Wilkowyjach czy de facto Jeruzalu. To już moja droga wizyta w tej miejscowości na przestrzeni kilku miesięcy. Dziś na rynku ogrom ludzi. Odpuściłęm więc kolejkę do słynnej ławeczki. Robię tylko zakupy w słynnym sklepie. Później mijam stary dom Więcławskiego, biuro senatora Kozioła, dom Hadziuków i ruszam w stronę Cegłowa. Do pokonania ma kilkanaście kilometrów i spory zapas czasowy. Jadę więc wolno delektując się jazdą. Po dotarciu do Cegłowa mam jeszcze około pół godziny na pociągu. To dobry czas aby na spokojnie zatrzymać się przy drewnianych figurach wśród, których jest choćby krół Zygmunt III Waza.
Po sesji zdjęciowej mogę ruszać na peron kolejowy, do którego mam przysłowiowy rzut beretem.
Komentarze
Prześlij komentarz