Wśród lasów i pól do średniowiecznego Pasłęka

Praktycznie nieprzespana noc w pociągu oraz cały dzień na rowerze sprawiły, że dziś trzeba było nieco odespać. Na dziś zaplanowałem etap dość krótki. Rano jeszcze w Pieniężnie odwiedziłem miejscowy urząd gdzie potwierdzam obecność w miejscowości po czym boczną drogą ruszam w kierunku Ornety. Początkowo jadę drogą asfaltową. Później trafił mi się krótki odcinek szutrowy. Na szczęście nie był on zbyt długi i szybko wyjechałem na drogę asfaltową, którą ruszyłem w kierunku Ornety. O ile mnie pamięć nie zawodzi to jechałem tym fragmentem dwa lata temu. Nic się nie zmieniło. Wiadomo teren mocno usiany pagórkami, ale to nie takie przewyższenia jak w górach więc spokojnie się wszystko pokonywało. Tempo oczywiście spacerowe. Nie było sensu się spieszyć. W samej Ornecie w rynku robię mały postój przy ratuszu. Spotykam też grupę turystów kolarzy, którzy z Ustki podążają na Podlasie. Z racji tego, że było dość gorąco można było ochłodzić się nieco porcją lodów. Z Ornety ruszyłem dalej już w stronę historycznego Powiśla. Do miejscowości Drwęczno miałem ładną drogę rowerową, która na tym odcinku jest koniecznością biorąc pod uwagę bardzo duży ruch kołowy. Niestety w pewnym momencie droga rowerowa się urwała i trzeba było jechać drogą główną. Odcinek, który pokonywałem nie był na szczęście zbyt długi. Odbiłem bowiem sobie w prawo na Młynary. Droga też rangi wojewódzkiej a ruch praktycznie zerowy. Miłym zaskoczeniem był fakt, że co chwilę mijałem ekipy remontowe, które kładły nową nawierzchnię. Mijając kolejne pagórki spokojnie dojechałem do miejscowości Wilczęta. Zatrzymuję się przy Urzędzie Gminy gdzie potwierdzam obecność w kolejnym punkcie mojej wyprawy. Przy okazji chwilę rozmawiam z panią sekretarz oraz wójtem. Przesympatyczni ludzie. Przy okazji z tego miejsca pozdrawiam. Robię jeszcze pauzę przy lokalnym sklepiku, gdzie robię małe zapasy i ruszam na ostatni fragment dzisiejszego etapu. Mam do pokonania jeszcze nieco ponad 20 kilometrów. Jadę sobie wśród pól i lasów rzecz jasna pokonując kolejne niewielkie pojazdy. W końcu wyjechałem na drogę wiodącą do Pasłęka. Od razu widać było, że to większa miejscowość. Ruch kołowy zrobił się duży. Na szczęście do zabytkowego centrum tiry wjazdu nie mają. A ja niewielkimi serpentynami wjechałem sobie do części zabytkowej Pasłęka. Rozpocząłem od Bramy Kamiennej.


Potem przyszedł czas na ratusz i kościół. Zrobiłem sobie również przerwę na obiad. A potem dalsza część zwiedzania. Warto podejść do Bramy Młyńskiej czy zobaczyć jak wyglądał dawniejszy zamek krzyżacki. Dziś mieszczą się tam Urząd Miasta i biblioteka. Warto też chwilę czasu poświęcić na spacer wzdłuż murów kiedy w okresie średniowiecza okalały dzisiejsze Stare Miasto. Po zwiedzaniu można było ruszyć w stronę miejsca, gdzie dziś nocuję. 

Komentarze